Ta witryna używa plików Cookies w celach reklamowych, statystycznych i technicznych. Korzystając z witryny wyrażasz zgodę na ich instalację.
Szczegóły na temat plików Cookies i możliwości ich wyłączenia w swojej przeglądarce znajdziesz w naszej Polityce Cookies.

Pompa ciepła – czy to się opłaca?

Od jakiegoś czasu zdarza mi się przeglądać informacje na temat alternatywnych form ogrzewania. Kiedyś już wspominałem o pompach ciepła, ale postanowiłem, że jeszcze raz poruszę ten temat.

Dla przypomnienia – pompy ciepła są urządzeniami, dzięki którym można w czysty i praktycznie bezobsługowy sposób zapewnić sobie ogrzewanie całego domu.

Do zalet pomp ciepła zalicza się przede wszystkim 100% redukcję zanieczyszczeń powstających w najbliższym otoczeniu – nic nie spalamy „na miejscu”. Podobnie jak przy ogrzewaniu komunalnym, emisja zanieczyszczeń związana z naszym ogrzewaniem jest skoncentowana i ma miejsce w ciepłowni.

Drugą, chyba jeszcze ważniejszą zaletą pompy ciepła jest bezobsługowość, czyli oszczędność czasu. Nie musimy dorzucać do pieca, nie musimy pamiętać o zamawianiu opału, nie musimy go składować i przenosić. Do tego dochodzi komfort – nastawiamy pożądaną temperaturę i już!

Wady? Przede wszystkim ceny instalacji. Są tak wysokie, że pompy ciepła w praktyce „się nie zwracają” – przynajmniej jeśli patrzeć tylko na same koszty zakupu i eksploatacji.

Drugą wadą jest ryzyko wystąpienia awarii i ewentualne trudności z wyegzekwowaniem gwarancji – tutaj wszystko zależy oczywiście od producenta, dystrybutora oraz instalatora.

Według mnie, przy takich wyliczeniach i porównaniach wad i zalet, ludzie bardzo często zapominają o tym, żeby na sprawę popatrzeć całościowo. Nie doceniają np. kwestii czasu i wysiłku potrzebnego na obsługę systemu ogrzewania. Przecież wieloletnie własnoręczne noszenie węgla do pieca też trzeba wycenić!

Jeśli kiedyś przyjdzie mi budować własny dom, pompa ciepła będzie na pewno jednym z priorytetów. O ile oczywiście starczy mi pieniędzy…

Chcemy oddychać – akcja społeczna Krakowskiego Alarmu Smogowego

Powietrze w Krakowie nie od dzisiaj, delikanie rzecz ujmując, pozostawia wiele do życzenia.

Winne jest przede wszystkim stosowanie nieodpowiednich pieców w sezonie grzewczym. Do tego dochodzi kwestia położenia geograficznego, palenie byle czym i… wynikeim są normy przekroczone o kilkaset procent.

Kampania Chcemy oddychać ma na celu nagłośnienie problemu i pobudzenie do działania ludzi odpowiedzialnych za taki stan rzeczy.

Tymczasem prezydent Krakowa (z litości nazwisko pominę) krytykuje kampanię, bo boi się, że „odstraszy ona turystów”. Śmiech na sali! Zamiast wziąć się na poważnie za rozwiązanie problemu, zamiećmy problem pod dywan! Kraków ma najgorsze powietrze w Polsce, a jego prezydent oburza się na ludzi, którzy chcą to zmienić…

A nie, przepraszam! Miasto ma wydać w tym roku pieniądze, które pozwolą na wymianę około 200 pieców. Problem polega na tym, że potrzeby są kilkudziesięciokrotnie większe! Ale co tam – prezydent się obrazi, turyści uciekną, a Kraków dalej będzie miał przez większość roku przekroczone normy zanieczyszczenia powietrza.

Toksyczna Somalia na Planete

Ogłądam właśnie film dokumentalny pt. Toksyczna Somalia na Planete. M.in. o tym, jak wspaniałe biznesy robi się na „eksporcie” toksycznych opadów do krajów trzeciego świata.

W proceder uwikłani są ludzie z Europy (głównie Włosi), ale też lokalni, afrykańscy decydenci (podejrzany m.in. były prezydent Somalii).

Aż ciarki przechodzą. Ciekawe, kiedy u nas na poważnie ktoś weźmie się za weryfikowanie, co dzieje się ze śmieciami. Wartość tego rynku w Polsce wciąż rośnie – łakomy kąsek dla wszelkiej maści cwaniaków.

Ankieta w sprawie gazu łupkowego

Na stronie Komisji Europejskiej można wypowiedzieć się w sprawie gazu łupkowego.

Wystarczy wejść na stronę: http://ec.europa.eu/yourvoice/ipm/forms/dispatch , w prawym górnym rogu wybrać język polski i już.

Nie mam specjalnych złudzeń, że wyniki tej ankiety będą miały realny wpływ na decyzje unijnych urzędników… ale spróbować zawsze można.

Osobiście do gazu łupkowego mam stosunek absolutnie negatywny od czasu, kiedy koło mojej działki letniskowej robione były badania geologiczne (szukali gazu). Przyjechały wielkie ciężarówki, zrobiły „łup-łup”, rozjeździły polne drogi i pojechały. Teraz we wsi wszyscy drżą, żeby jakiegoś drugiego Czarnobyla nam nie zrobili… ;)

Walka z wiatrakami (i elektrowniami wiatrowymi)

PGE Energia Odnawialna stawia farmę wiatrową pod Rzeszowem. Mieszkańcy okolicznych wsi protestują. Argumentują, że niektóre wiatraki są za blisko ich domów – dowodzą, że odległość wynosi około 80 metrów!

Sprawa ciągnie się od kilku lat. Mieszkańcy zablokowali nawet kiedyś budowę. Pomogła dopiero policja. Ostatnio policja wkroczyła też do akcji – przeszukała domy mieszkańców wsi. Ktoś poinformował, że mogą oni przechowywać materiały wybuchowe.
Mieszkańcy boją się o swoje bezpieczeństwo, zadają pytania, czy policja działa na zamówienie i czy w sprawie brał udział inwestor. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że PGE Energia Odnawialna to spółka Skarbu Państwa. Na farmę wiatrową pod Rzeszowem wydała już 70 milionów złotych.
 
Dlaczego o tym pisze? Żeby sprzeciwić się kreowanym przez niektóre środowiska poglądzie, jakoby energia wiatrowa miała same zalety i żadnych wad. Podstawową wadą elektrowni wiatrowych jest negatywny wpływ na najbliższe otoczenie. Wiatraki psują krajobraz i utrudniają życie ludziom dookoła.
 
Oczywiście, energia wiatrowa ma sens i warto w nią inwestować – byle z głową, tak jak robi się to w większości cywilizowanych krajów. Elektrownie wiatrowe należy stawiać w taki sposób, żeby nie szkodziły interesom lokalnych społeczności. Jeśli budowane są ze szkodą dla ludzi – po prostu się nie opłacają (w ogólnym rozrachunku, bo przecież o to chodzi ekologom, to czy zarobi na nich ta czy inna firma to zupełnie inna sprawa).